Z
impetem zostałam rzucona na tylne siedzenia czarnego SUVA. Dziś
pobiłam wszelkie rekordy w krzyczeniu na jakiegoś
kretyna. I aż się
dziwie mojemu gardłu.
Czekoloadowoki
usiadł na miejscu kierowcy i z piskiem opon ruszył. Na pewno robił
to specjalnie! Na pewno! Chciała dać nauczkę wjeżdżając na te
wszystkie dziury. Specjalnie.
Po
kilkunastu minutach samochód się zatrzymał, a Kaspian wysiadł z
samochodu. Otworzył tylnie drzwi i po raz kolejny przerzucił mnie
przez swoje ramię. Świetnie.
Wszystko
w mojej głowie wirowało. Nawet nie zauważyłam kiedy wyładowałam
na miękkim materacu.
Usłyszałam
dźwięk zamykanych i zakluczonych drzwi.
Marzyłam
o luksusowym więzieniu! Największe marzenie mojego życia właśnie
się spełniło.
Podniosłam
się do siadu. Pokój był nieduży. Białe ściany były
przyozdobione obrazami, o różnorodnych kolorach. Przy zachodniej
ścianie stała wielka drewniana szafa, kilka mniejszych
szafek,komoda i wszystkie w tym samym kolorze-głębokim brązie.
Przy wschodniej ścianie znajdowały się drzwi-najprawdopodobniej za
nimi znajdowała się łazienka, obok stało drewniane biurko. Przy
południowej ścianie stało duże, jednoosobowe łózko na którym
siedziałam, obok stała szafka nocna z małą lampką. Na tej samej
ścianie znajdowały się dwa równie duże okna. Jednak jest szansa
ucieczki!
Zerwałam
się z łózka i czym prędzej pociągnęłam za uchwyt. Nie, nie
chciałam go rozwalić, po prostu w przypływie adrenaliny
niekontrolowałm swojego ciał i siły wkładanej w każdy
ruch.
Okno
otworzyło się do wewnątrz, a moją twarz owiał przyjemny letni
wietrzyk. Wciągnęłam do płuc świeże powietrze. Spojrzałam w
dół, aby sprawdzić jaka wysokość dzieliła mnie od ziemi, no
świetnie. Znajdowaliśmy się na piętrze, ale nie chciałam
ryzykować zwichnięcia lub złamania kostki skokiem z pierwszego
piętra. Przymknęłam okno i wróciłam na uprzednie miejsce.
Ten
gbur nawet nie pozwolił mi pożegnać się z wujkiem. Kompletny
idiota. Powiesiłbym takiego-pomyślałam i po raz kolejny podniosłam
się z idealnie miękkiego materaca. Ruszyłam do drewnianej szafy.
Otworzyłam ją a moim oczom okazały się wieszaki pełne
ubrań.
Ubrań,
które w większości nie pasowały do mnie. Do mojego stylu i
natury.
Znalazłam
parę czarnych szortów i zieloną koszulkę. Przeszukałam szuflady
komody i znalazłam czystą bieliznę. Obrałam za kierunek drzwi.
Chwyciłam za klamkę i na chwilę moje myśli zaczęły wirować w
innym kierunku. A jeśli tam nie ma łazienki? Skąd masz wiedzieć
czym on się zajmuje? Wiesz tylko jedno: on sponsoruje jedyną
rozrywkę Bornsvill-wyścigi motorowe.
Nie.-odpędziłam
wszystkie myśli i pociągnęłam za klamkę. Otworzyłam drzwi i
wymacałam włącznik światła. Blask żarówki rozświetlił każdy
centymetr pomieszczenia.
Odetchnęłam
z ulgą.
To
łazienka.
Ściany
były wyłożone czarnymi kafelkami, tak samo jak podłoga. Białe i
czerwone detale, jak umywalka,prysznic,szafki czy chociażby lampy
dodawały pomieszczeniu szyku, elegancji i nowoczesności.
Uśmiechnęłam się i podeszłam do umywalki nad którą wisiało
lustro.
Związałam
włosy w koka i okręciłam wodę pod prysznicem,zdjęłam ubrania i
weszłam pod strumień gorącej wody. Po tylu okropnych wrażeniach z
dzisiejszego dnia mogłam pozwolić sobie na rozluźnienie.
***
Leżałam
na łóżku wpatrując się w sufit. Nie potrafię nic nie robić.
Ciągle się wiercę i wierzgam nogami. Cholera ile już minęło?
Godzina? Dwie? Trzy? Boże, Cath przestań tyle myśleć to się robi
już nudne i głupie.
Kroki
na korytarzu niebezpiecznie zbliżyły się do drzwi mojego
pokoju.
Ktoś
rozmawiał przez telefon.
Nie
ktoś.
Ten
dupek.
-Nie
panie Laingrot-gada z moim wujkiem!-musi pan powiadomić ją o tym
samodzielnie. Ja nie mam zamiaru plątać ją w te bajery. Cath
przejdzie wszystkie kursy...Nie, nie nie....mówiłem panu co oznacza
jej znamię na brzuchu.-cholera! Skąd ten skurwiel wie gdzie mam
znamię. Uspokój się dziewczyno. Oddychaj. Dowiedz się
więcej.-nakazałam
sobie.-Tak. Ma pan dobrą pamięć. Ależ nie...(śmiech).Tłumaczyłem
panu milion razy, prawdę powie pan jej sam. Ja w tamtą błahostkę
wcale się nie mieszam... Niech się pan o nią nie martwi, w moim
domu jest bezpieczna. Tak. Porozmawiam z nią. Postaram się jeszcze
dzisiaj.-brunet zakończył rozmowę i włożył klucz do zamka.
Zgrzytnięcie i już chwycił za klamkę. Zamknęłam oczy. Oddychaj
równomiernie. Spokój.
Wszedł
do pokoju i po kilku krokach znalazł się na łóżku. Usiadł i
położył rękę na moim policzku.
-Nie
pozwolę, żeby cokolwiek ci się stało. Obiecuje. Kocham cię.
Wyśpij się kochanie. Jutro czeka cię trudny dzień.-pocałował
mnie w czoło i wyszedł.
Nie
zamknął tym razem drzwi na klucz.
Starłam
ręką z czoła niewidzialną ślinę i przewróciłam się na bok.
Po chwili zasnęłam.
NOTATKA OD AUTORKI :
Kolejny rozdział za Nami !
Na obu blogach pojawiły się rozdziały.
Zapraszam do czytania i komentowania.
Przy okazji informuję o zakładce SPAM !!!
Dziękuje za banana na twarzy z samego rana :))))).
OdpowiedzUsuńI ja dziękuję z wieczora ! Jest motywacja !
UsuńBoziu, to jest cudowne! *__*
OdpowiedzUsuńUwielbiam opowidania Twojego autorstwa :D
Wiem, że będzie tam to co lubię;tajemnica,intryga,wątek romantyczny po prosty świetne!
Jestem ogromnie ciekawa co będzie dalej.
W prost nie mogę się już doczekać xd
Jeeejka dziękuję baaaardzo ♥
Usuń