wtorek, 3 lutego 2015

Znamię

Z impetem zostałam rzucona na tylne siedzenia czarnego SUVA. Dziś pobiłam wszelkie rekordy w krzyczeniu na jakiegoś kretyna. I aż się dziwie mojemu gardłu. 


Czekoloadowoki usiadł na miejscu kierowcy i z piskiem opon ruszył. Na pewno robił to specjalnie! Na pewno! Chciała dać nauczkę wjeżdżając na te wszystkie dziury. Specjalnie. 

Po kilkunastu minutach samochód się zatrzymał, a Kaspian wysiadł z samochodu. Otworzył tylnie drzwi i po raz kolejny przerzucił mnie przez swoje ramię. Świetnie. 
Wszystko w mojej głowie wirowało. Nawet nie zauważyłam kiedy wyładowałam na miękkim materacu. 
Usłyszałam dźwięk zamykanych i zakluczonych drzwi. 
Marzyłam o luksusowym więzieniu! Największe marzenie mojego życia właśnie się spełniło. 
Podniosłam się do siadu. Pokój był nieduży. Białe ściany były przyozdobione obrazami, o różnorodnych kolorach. Przy zachodniej ścianie stała wielka drewniana szafa, kilka mniejszych szafek,komoda i wszystkie w tym samym kolorze-głębokim brązie. Przy wschodniej ścianie znajdowały się drzwi-najprawdopodobniej za nimi znajdowała się łazienka, obok stało drewniane biurko. Przy południowej ścianie stało duże, jednoosobowe łózko na którym siedziałam, obok stała szafka nocna z małą lampką. Na tej samej ścianie znajdowały się dwa równie duże okna. Jednak jest szansa ucieczki! 
Zerwałam się z łózka i czym prędzej pociągnęłam za uchwyt. Nie, nie chciałam go rozwalić, po prostu w przypływie adrenaliny niekontrolowałm swojego ciał i siły wkładanej w każdy ruch. 
Okno otworzyło się do wewnątrz, a moją twarz owiał przyjemny letni wietrzyk. Wciągnęłam do płuc świeże powietrze. Spojrzałam w dół, aby sprawdzić jaka wysokość dzieliła mnie od ziemi, no świetnie. Znajdowaliśmy się na piętrze, ale nie chciałam ryzykować zwichnięcia lub złamania kostki skokiem z pierwszego piętra. Przymknęłam okno i wróciłam na uprzednie miejsce. 
Ten gbur nawet nie pozwolił mi pożegnać się z wujkiem. Kompletny idiota. Powiesiłbym takiego-pomyślałam i po raz kolejny podniosłam się z idealnie miękkiego materaca. Ruszyłam do drewnianej szafy. Otworzyłam ją a moim oczom okazały się wieszaki pełne ubrań. 
Ubrań, które w większości nie pasowały do mnie. Do mojego stylu i natury. 
Znalazłam parę czarnych szortów i zieloną koszulkę. Przeszukałam szuflady komody i znalazłam czystą bieliznę. Obrałam za kierunek drzwi. Chwyciłam za klamkę i na chwilę moje myśli zaczęły wirować w innym kierunku. A jeśli tam nie ma łazienki? Skąd masz wiedzieć czym on się zajmuje? Wiesz tylko jedno: on sponsoruje jedyną rozrywkę Bornsvill-wyścigi motorowe. 
Nie.-odpędziłam wszystkie myśli i pociągnęłam za klamkę. Otworzyłam drzwi i wymacałam włącznik światła. Blask żarówki rozświetlił każdy centymetr pomieszczenia. 
Odetchnęłam z ulgą. 
To łazienka. 
Ściany były wyłożone czarnymi kafelkami, tak samo jak podłoga. Białe i czerwone detale, jak umywalka,prysznic,szafki czy chociażby lampy dodawały pomieszczeniu szyku, elegancji i nowoczesności. Uśmiechnęłam się i podeszłam do umywalki nad którą wisiało lustro. 
Związałam włosy w koka i okręciłam wodę pod prysznicem,zdjęłam ubrania i weszłam pod strumień gorącej wody. Po tylu okropnych wrażeniach z dzisiejszego dnia mogłam pozwolić sobie na rozluźnienie. 

***

Leżałam na łóżku wpatrując się w sufit. Nie potrafię nic nie robić. Ciągle się wiercę i wierzgam nogami. Cholera ile już minęło? Godzina? Dwie? Trzy? Boże, Cath przestań tyle myśleć to się robi już nudne i głupie. 
Kroki na korytarzu niebezpiecznie zbliżyły się do drzwi mojego pokoju. 
Ktoś rozmawiał przez telefon. 
Nie ktoś. 
Ten dupek. 
-Nie panie Laingrot-gada z moim wujkiem!-musi pan powiadomić ją o tym samodzielnie. Ja nie mam zamiaru plątać ją w te bajery. Cath przejdzie wszystkie kursy...Nie, nie nie....mówiłem panu co oznacza jej znamię na brzuchu.-cholera! Skąd ten skurwiel wie gdzie mam znamię. Uspokój się dziewczyno. Oddychaj. Dowiedz się więcej.-nakazałam sobie.-Tak. Ma pan dobrą pamięć. Ależ nie...(śmiech).Tłumaczyłem panu milion razy, prawdę powie pan jej sam. Ja w tamtą błahostkę wcale się nie mieszam... Niech się pan o nią nie martwi, w moim domu jest bezpieczna. Tak. Porozmawiam z nią. Postaram się jeszcze dzisiaj.-brunet zakończył rozmowę i włożył klucz do zamka. Zgrzytnięcie i już chwycił za klamkę. Zamknęłam oczy. Oddychaj równomiernie. Spokój. 
Wszedł do pokoju i po kilku krokach znalazł się na łóżku. Usiadł i położył rękę na moim policzku. 
-Nie pozwolę, żeby cokolwiek ci się stało. Obiecuje. Kocham cię. Wyśpij się kochanie. Jutro czeka cię trudny dzień.-pocałował mnie w czoło i wyszedł. 
Nie zamknął tym razem drzwi na klucz. 
Starłam ręką z czoła niewidzialną ślinę i przewróciłam się na bok. Po chwili zasnęłam. 

NOTATKA OD AUTORKI :

Kolejny rozdział za Nami !
Na obu blogach pojawiły się rozdziały.
Zapraszam do czytania i komentowania.
Przy okazji informuję o zakładce SPAM !!!

4 komentarze:

  1. Dziękuje za banana na twarzy z samego rana :))))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja dziękuję z wieczora ! Jest motywacja !

      Usuń
  2. Boziu, to jest cudowne! *__*
    Uwielbiam opowidania Twojego autorstwa :D
    Wiem, że będzie tam to co lubię;tajemnica,intryga,wątek romantyczny po prosty świetne!
    Jestem ogromnie ciekawa co będzie dalej.
    W prost nie mogę się już doczekać xd

    OdpowiedzUsuń