-Cath!
Chodź na dół. Mamy gościa.
Od
czasu wejścia
do pokoju zdarzyłam
się
ogarnąc
z wierzchu.
Założyłam
białą koszulkę i jeansowe shorty. Umyłam twarz i związałam moje
włosy w kucyk.
Kolejny
raz tego dnia przejrzałam
się
w lustrze.
"Wujek
będzie zadowolony"-pomyślałam i ruszyłam na dół.
Nie
uśmiechało mi się spotykanie z moim
przyszłym-niechcianym-mężem.
Spokojnym
krokiem weszłam do kuchni. Przy stole siedział wuj z mężczyzną
odwróconym do mnie tyłem.
-O!
Cath jesteś przedstawiam ci Kaspiana.
Mężczyzna
podniósł się z drewnianego stołka i odwrócił w moją
stronę.
-Cześć,jestem
Kaspian.
To
zabrzmiało równie głupio gdyby powiedział: "Cześć,będę
twoim mężem"
Spojrzałam
w jego oczy miał czekoladowe tęczówki w których tańczyły
iskierki. Z niewielkiej dzielącej nas odległości dostrzegłam, że
jego wargi są bladoróżowe. Na jego twarzy widoczna była
opalenizna, co świadczyło o tym,że większość czasu spędzał na
świeżym powietrzu. Jego brązowa czupryna była w lekkim nieładzie
który idealnie pasował do jego twarzy. Na sobie miał białą
koszulę i ciemne jeansy.
"Zaraz,zaraz.
Ja znam ten ryj. Tylko skąd?"-
w mojej głowie zaczęły pojawiać się
przeróżne
obrazy. "No
tak! To on jest sponsorem wszystkich
wyścigów motorowych w Bronsvill."
Bronsvill
nie należało do dużych,rozrywkowych miast. Każdy turysta mógł
tu znaleźć kilka restauracji,klubów i jeden bar. Następnym co
można tu było znaleźć były lasy i łąki. Zero atrakcji prócz
co tygodniowych wyścigów, w których ja brałam udział od czterech
lat i których sponsorem był mój
przyszły "mężulek".
-Kochanie
usiądź. Omówimy
zaraz wszystkie szczegóły waszego ślubu.
-Co?!-wykrzyknęłam.
Nie
do wiary. Nie znam tego całego Kaspiana a oni chcą już ustalać
datę i inne nie ważne sprawy powiązane z jakimś niewypalonym
pomysłem ślubu.
-No
musimy ustalić datę naszego ślubu skarbie.-kolejny raz głos
zabrał brunet. Spojrzałam na niego. Gdyby wzrok potrafił
zabijać...
"Skarbie?Ja
dam temu typkowi!"
Zauważyłam
na stole lampkę z niedokończonym winem sięgającym połowy szkła.
Podeszłam do stołu, chwyciłam kieliszek i wylałam jego zawartość
na białą koszulę bruneta. Jego wzrok ciskał we mnie gromami.
Uśmiechnęłam się łobuzersko i wybiegłam z kuchni, przecinając
salon i wybiegając na taras. Przeskoczyłam niewielki murek i
wylądowałam miękko na ziemi. Ruszyłam w stronę garażu
oddalonego od domu o kilkanaście metrów. Już widziałam zarys
budynku, gdy z impetem zostałam powalona na ziemię. Niedawno
skoszona trawa łaskotała moje odkryte nogi i ręce.
Ktoś
mocno nalegał abym się odwróciła. Jakoś
mimo ograniczonej
swobodzie ruchów udało mi się położyć się
na plecach.
"Zgadnijcie
kto siedział na moim brzuchu okrakiem?"
"Pan
Plama"
Zaśmiałam
się bezgłośnie i zaczęłam wierzgać nogami. Brunet złapał moje
kolana rękoma przy czym uniemożliwiając mi kontynuowanie
mojej "obrony".
-Słuchaj!-krzyknął,
a mnie serce stanęło.-Koszulę Ci jakoś przebaczę. Uznam to za
zwykły wypadek, ale w zamian ty dziś zamieszkasz u mnie. Jeśli nie
pójdzie po mojej myśli użyję siły-powiedział i ze szczerym
rozbawieniem na twarzy patrzył mi prosto w oczy.
"Idiota,
dupek,
bezmózgowiec,
kretyn, świr, głąb kapuściany, burak, debil, głupek,
ignorant."-słowa
same nasuwały mi się na język, ale świadomie je powstrzymywałam,
milcząc.
-Jaka
jest twoja odpowiedź?-zapytał z błyskiem w oku.
-Nigdy
w życiu!-wykrzyknęłam mu prosto w twarz.-Nie możesz iścić sobie
do mnie żadnych praw!
Brązowooki
podniósł się i znów pochylił się nade mną, abym po chwili
zwisała z jego ramienia głową skierowaną na jego plecy.
-Kretyn.
Kompletny idiota.
-Gadasz
sama z sobą, czy jak?-zapytał z ironią.
Umilkłam.
Nie
pozwolę temu kretynowi iścić sobie do mnie jakichkolwiek praw. Nie
pozwolę nikomu rządzić moim poukładanym do tej pory życiem. Ten
facet będzie musiał zapłacić za popełniony przed chwilą błąd.
***
1 jest :)
Trochę krótki, ale gdybym zmieniła fabułę w tym rozdziale musialabym robić to w każdym kolejnym.
Póki co mam ok.13 rozdzialów gotowych.
Są zwroty akcji, romanse, sporo sekretów, które czekają na ujawnienie.
Czekam na opinie :)
Rozdział na : Abducted powinien pojawić się niedługo.
P.S wciąż pracuję and wyglądem tego bloga :)
Udanego piątku !
Ja to kiedyś czytałam na pingerze :) no ale nic podoba mi sie :*
OdpowiedzUsuńTak, pingerowe jeszcze :")
UsuńWracam do "staroci".Chcę lepiej rozwinąć wszystkie wątki:)
Świetny *.* czytam obydwa twoje blogi i wnioskuje ze masz naprawdę wielki talent (;. Czekam na nn ;*).
OdpowiedzUsuńZapraszam również do mnie - - > samandneymar.blogspot.com
Wielki talent ? To raczej nie o mnie. Ja po prostu robię to co lubię. Z pewnością wpadne i dziękuję:)
UsuńFANTASTYCZNY! *o*
OdpowiedzUsuńGdybym była na jej miejscu z pewnością też bym tak postąpiła.
No sorry nie można traktować kogoś jak własność.
Grr! -.-
Czekam co będzie dalej ;)
Jeeej. Dziękuję:)
UsuńTak kobiet nie wolno traktować jak własności, w tym opowiadaniu bohaterka potrafi o siebie zadbać. W pierwszej historii bohaterka jest słaba, ale silna psychicznie.
Szczerze mówiąc wolę czytać takie krótkie rozdziały niż dowiadywać się wszystkiego naraz.:) Będę śledzić tą historię, bo zaciekawiłaś mnie. To dopiero 1 rozdział a ja już nie lubię Kasphiana :p
OdpowiedzUsuńhttp://scar-never-fade.blogspot.com/