niedziela, 25 stycznia 2015

Prolog

Witam !
Mam nadzieję, że prolog odpowiada wszystkim :)
Wygląd wciąż nie dopracowany, ale cóż mamy 1:20...
Miłego czytania 

***

Czy kiedykolwiek zostaliście do czegoś zmuszeni? Na przykład do ślubu? Do wyjścia za mąż za prawie nieznanego mi człowieka? Czy zostaliście sami, bez prawa do głosu? 

Catherina Loyla przeżyła to jednego dnia. Jednego dnia jej życie wykonało obrót o 360 stopni. A ona sama została ze swoimi sprzeciwami gdzieś daleko. 
-Wujku, jak ty mogłeś mi to zrobić?- zapytała z wyrzutem mężczyznę po czterdziestce, zmierzając tuż za nim do kuchni. 
-Cat, skarbie. Robię to dla twojego szczęścia. 
-Ale wujku, to chyba ja powinnam decydować dzięki czemu czuję się szczęśliwa. Nie uważasz? 
-I wybrałabyś motory, prawda? Cat, masz już dwadzieścia lat, a interesują cię tylko te dwukołowce. 
Mężczyzna usiadł przy okrągłym stoliku i nalał sobie lampkę wina na uspokojenie nerwów. 
Ruda nigdy nie dawała mu chwili spokoju. Odkąd zaopiekował się córką jego siostry jego życie zaczęło się kręcić w okół dziewczyny. Dostosował się do jej trybu życia i jakoś dawał radę. Chociaż wiedział, że jego zmarła siostra nie pochwaliłaby kilku nawyków córki, jak na przykład zamiłowanie wyścigami i motorami, ale cieszył się w głębi duszy. 
-Ale wujku, motory to moje życie. Nie ma w nim miejsca dla innego faceta niż ty lub Diego. 
-Kochana uszykuj się bo Kaspian zaraz przyjedzie po ciebie i twoje rzeczy. 
-Co?! 
-No wyprowadzasz się kochanie. Przecież musisz poznać swojego narzeczonego. 
-A może ja wolę zostać razem z tobą? 
-Cat, nie zaczynaj proszę. Idź na górę i się przebierz. Zaraz będziemy mieć tutaj gościa a ty stoisz na środku kuchni w podartych ubraniach w dodatku całych uwalonych smarem. Marsz na górę!-mężczyzna schylił głowę i zawiesił wzrok na białym obrusie. 
To oznaczało definitywny koniec rozmowy. 
Ruda posłuchała wuja i ruszyła po schodach nucąc pod nosem dobrze jej znane od pięciu minut dwa słowa: nienawidzę Kaspiana. 
Ta myśl, te dwa słowa jedynie cisnęły się na jej usta. 
Jak taki facet bezczelnie może rządzić moim życiem?-pomyślała. 
Jej pokój był mały, ale od zawsze go kochała. 
Ściany były koloru białego. Miała w pomieszczeniu kilka mebli: toaletkę,komodę,szafę i biurko. Przy zachodniej ścianie stało duże lustro. Przejrzała się w nim. 
Nie rozumiała o co chodziło jej wujkowi. 
Przecież wyglądała tak jak zawsze. 
Krótkie,porwane,pobrudzone,jeansowe szorty i ciemno fioletowa uwalona smarem koszulka na ramiączka. Do tego kryte buty. 
Uśmiechnęła się do swojego odbicia. Twarz też nie była najczystsza. Na prawym policzku wzdłuż kości widoczna była czarna smuga, podobna znajdowała się na czole i podbródku. 
Takie życie jej odpowiadało. 
To była ona. 
Catherina Loyla. 

2 komentarze:

  1. ♥ Może i historia stara ale i tak bede czytać! ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. O ile się nie mylę publikowałaś tę historię kiedyś na którymś blogu na pingerze.
    Ogromnie się cieszę, że będę mogła to czytać :)
    Z ogromną niecierpliwością czekam na 1 rozdział <3

    Serdecznie pozdrawiam.
    A.Wiktoria

    OdpowiedzUsuń