Witam !
Mam nadzieję, że prolog odpowiada wszystkim :)
Wygląd wciąż nie dopracowany, ale cóż mamy 1:20...
Miłego czytania
***
Czy
kiedykolwiek zostaliście do czegoś zmuszeni? Na przykład do ślubu?
Do wyjścia za mąż za prawie nieznanego mi człowieka? Czy
zostaliście sami, bez prawa do głosu?
Catherina
Loyla przeżyła to jednego dnia. Jednego dnia jej życie wykonało
obrót o 360 stopni. A ona sama została ze swoimi sprzeciwami gdzieś
daleko.
-Wujku,
jak ty mogłeś mi to zrobić?- zapytała z wyrzutem mężczyznę po
czterdziestce, zmierzając
tuż za nim do kuchni.
-Cat,
skarbie. Robię
to dla twojego szczęścia.
-Ale
wujku, to chyba ja powinnam decydować dzięki czemu czuję się
szczęśliwa. Nie uważasz?
-I
wybrałabyś motory, prawda? Cat, masz już dwadzieścia lat, a
interesują cię tylko te dwukołowce.
Mężczyzna
usiadł przy okrągłym stoliku i nalał sobie lampkę wina na
uspokojenie nerwów.
Ruda
nigdy nie dawała mu chwili spokoju. Odkąd zaopiekował się córką
jego siostry jego życie zaczęło się kręcić w okół dziewczyny.
Dostosował się do jej trybu życia i jakoś dawał radę. Chociaż
wiedział, że jego zmarła siostra nie pochwaliłaby kilku nawyków
córki, jak na przykład zamiłowanie wyścigami i motorami, ale
cieszył się w głębi duszy.
-Ale
wujku, motory to moje życie. Nie ma w nim miejsca dla innego faceta
niż ty lub Diego.
-Kochana
uszykuj się bo Kaspian zaraz przyjedzie po ciebie i twoje
rzeczy.
-Co?!
-No
wyprowadzasz się
kochanie. Przecież musisz poznać swojego narzeczonego.
-A
może
ja wolę zostać
razem z tobą?
-Cat,
nie zaczynaj proszę. Idź
na górę i się przebierz. Zaraz będziemy mieć tutaj gościa a ty
stoisz na środku kuchni w podartych ubraniach w dodatku całych
uwalonych smarem. Marsz na górę!-mężczyzna schylił głowę i
zawiesił wzrok na białym obrusie.
To
oznaczało definitywny koniec rozmowy.
Ruda
posłuchała wuja i ruszyła po schodach nucąc pod nosem dobrze jej
znane od pięciu minut dwa słowa: nienawidzę Kaspiana.
Ta
myśl, te dwa słowa jedynie cisnęły się na jej usta.
Jak
taki facet bezczelnie może rządzić moim życiem?-pomyślała.
Jej
pokój był mały, ale od zawsze go kochała.
Ściany
były koloru białego. Miała w pomieszczeniu kilka mebli:
toaletkę,komodę,szafę i biurko. Przy zachodniej ścianie stało
duże lustro. Przejrzała się
w nim.
Nie
rozumiała o co chodziło jej wujkowi.
Przecież
wyglądała tak jak zawsze.
Krótkie,porwane,pobrudzone,jeansowe
szorty i ciemno fioletowa uwalona smarem koszulka na ramiączka. Do
tego kryte buty.
Uśmiechnęła
się
do swojego odbicia. Twarz też nie była najczystsza. Na prawym
policzku wzdłuż kości widoczna była czarna smuga, podobna
znajdowała się
na czole i podbródku.
Takie
życie jej odpowiadało.
To
była ona.
Catherina
Loyla.
♥ Może i historia stara ale i tak bede czytać! ^^
OdpowiedzUsuńO ile się nie mylę publikowałaś tę historię kiedyś na którymś blogu na pingerze.
OdpowiedzUsuńOgromnie się cieszę, że będę mogła to czytać :)
Z ogromną niecierpliwością czekam na 1 rozdział <3
Serdecznie pozdrawiam.
A.Wiktoria