niedziela, 8 marca 2015

Kolejne sekrety

I może dlatego jeszcze nie oszaleliśmy ze strachu, bo w pewnym stopniu dalej wydaje nam się, że to nie jest do końca prawda. Wmawiamy sobie, że gramy w filmie, że to wszystko, co dzieje się wokół nas, to akcja taniego, telewizyjnego horroru. Albo jesteśmy ofiarami jakiegoś artystycznego eksperymentu, bohaterami reality show bez wcześniejszego castingu i poinformowania o udziale, my tu siedzimy, a ktoś doskonale się bawi, oglądając nas w galerii lub telewizji internetowej 

Czułam się właśnie tak od dnia, gdy dowiedziałam się, ze mam wyjść za mąż, że mam mieć męża, że ktoś będzie nade mną panował. Ktoś miał się stać górą. Jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żeby ktoś górował nade mna. Każdy mój związek kończył się przed tym głupim tekstem "zostaniesz moją dziewczyną". Czyli trwał przeciętnie tydzień. A to mi wystarczało. Dobry, niezobowiązujący "związek". Związek, który pozwalał mi na wszystko. A najbardziej byłam zadowolona z tego, ze miałam czas na zawody. Teraz miałabym to wszystko rzucić i zostać kurą domową w wieku dwudziestu lat?
Nie, na pewno nie.
Wysiadłam ze srebrnego SUV'a. W przeciągu minuty pokonała dystans dzielący ją i drzwi tego wielkiego budynku.
Zatrzymał mnie dopiero dźwięczny głos.
Męski głos.
-Gdzie wy do cholery byłyście?!
Kaspian.
Odwróciłam się na pięcie i spojrzałam prosto w jego brązowe oczy.
-Nudziło mi się i poprosiłam Avery, żebyśmy pojechały na wycieczkę.
Mężczyzna przeniósł rozgniewany wzrok na dziewczynę. A ona,co? Spuściła głowę i weszła do domu trzymając w rękach papierową paczkę z zakupami. Minęła mnie, nawet nie obdarzając ani jednym spojrzeniem. Wpatrywałam się w klamkę i odległość dzieląca mnie od drzwi. Zaledwie dwa kroki i mogłabym go uniknąć .
-Musimy porozmawiać.
-Chyba nie mamy o czym.-odpowiedziałam.
-Mylisz się. Mamy wiele spraw do omówienia i nie chodzi mi o nasze wesele. Musimy porozmawiać poważnie na pewne tematy.
Kiwnęła głową,zgadzając się.
Dlaczego, by nie?-pomyślałam-Nie mam chyba nic do stracenia. On trochę pogada i będę mogła iść do swojego pokoju i obmyślać jakiś plan swobodnego wyjścia z domu na jutrzejsze wyścigi. 
Pociągnął mnie za rękę. Obeszliśmy dom i weszliśmy, przez tylne drzwi, których nie widziałam do tej pory. Weszliśmy na górę po schodach, skręciliśmy w pierwsze drzwi po lewej.
To był gabinet Kaspiana, świadczyły o tym: brązowe biurko stojące na środku ciemnoszarego pomieszczenia i kilka innych mniej widocznych na pierwszy rzut oka rzeczy.
Usiedliśmy na czarnej sofie, tuż obok małego,szklanego stolika do kawy. Rozejrzałam się po gabinecie. Na północnej ścianie wisiały dyplomy,referencje,podziękowania, kilka zdjęć , a także znajdował się tam duży balkon. Przy wschodniej ścianie stały regały z książkami i innymi mniej ważnymi gratami. Na środku stało drewniane biurko z laptopem i innymi szpargałami.Tuż obok mebla stały dwa krzesła jedno z przodu, drugie z tyłu. Zachodnia ściana była bardziej pusta od pozostałych. Stała przy niej jedynie sofa i szklany stoliczek, a także mini barek. Podłoga była wyłożona czarną wykładziną.
-Chcesz coś do picia? Coś mocniejszego, czy jakiś sok?
-Masz może wiskey?
-Jasne.-powiedział. Wstał z sofy i podszedł do mebla. Wyjął dwie szklanki. Do każdej wrzucił po dwie kostki lodu i zalał złocistym trunkiem. Podał dziewczynie i usiadł obok.
-Więc o czym chciałeś rozmawiać?-zapytałam, po wypiciu zawartości szklanki.
Alkohol, mocny alkohol zaczął rozchodzić się po ciele. Palił gardło i przełyk. Byłam przyzwyczajona, do tego. Piłam różne drinki, czasami nawet to nie były drinki. Bo jak można nazwać wódkę zmieszaną z tequilą i whiskey? Ale to piła już gdy była bardzo zalana i nic jej nie mogło popsuć humoru.
-O tobie.
Dobrze, że wypiłam całą szklankę, bo mogłabym się zakrztusić gdyby właśnie teraz delektowała się tym mocnym smakiem.
-Ale...Ale, jak to o mnie?
-Normalnie. Mam porozmawiać z tobą, bo twój wujek mnie prosił. Powiedział, że nie ma sił na tłumaczenie Ci wszystkiego od samego początku, że ja mógłbym to zrobić.
-Ale o co chodzi?
-Jesteś bardzo niecierpliwa.
Po raz kolejny wstał z czarnego siedziska i podszedł do mini barku. Wyjął karafkę ze złocistym płynem i postawił ja na szklanym blacie stolika, tuż obok mojej szklanki .
-Jestem niecierpliwa i co z tego? Wątpię, że miałeś mi powiedzieć o tym, że jestem w gorącej wodzie kąpana. Wątpię. Wujek mówił mi to chyba milion pięćset razy.
-Masz rację. Nie o tym mieliśmy rozmawiać.
-Więc, o czym?
-Tylko obiecaj, ze nie zaczniesz się śmiać ani nie zrobisz żadnej głupoty.
-Jasne.
-Chodzi o to, że ty nie jesteś człowiekiem.
-A kim? Kosmitą?
-Nie Cath. Jesteś hybrydą. Pół człowiekiem, pół demonem.
-Słuchaj, jeśli miałeś mnie tym argumentem jakoś zmusić do ślubu, czy coś. To Ci się nie udało. Wymyśl coś lepszego.-wstała, ale on pociągnął mnie za rękę i wróciłam na poprzednie miejsce.- Co?!
-Posluchaj mnie do końca. Dobrze?
-Dobra..
-Twoja matka nie żyje, ale twój ojciec jest demonem duszy. On żyje Cath. Twój ojciec nie umarł i próbuje cię zabić.
-Co? Ale…Przecież, odwiedzałam ich grób.
-Nazwisko twojego ojca zostało dopisane. Pod ziemią znajduje się tylko trumna ze zwłokami twojej matki. Twój ojciec żyje
Nie wierzyłam mu. To było nie możliwe i głupie. Demony nie istnieją. Żadne podobne wytwory nie istnieją. To wymysł autorów książek lub bajkopisarzy. Ale żadne demony, anioły, czarownice nie istnieją.-tak myślałam, a do głowy przyszła mi nagle pewna myśl.
-Przyjmijmy, że ci w części wierze. Kim więc jesteś ty?
-Jestem demonem ognia.-dotknął jej ręki. Jego skóra była gorąca, tylko dlaczego wcześniej tego tak nie odczuwała? Czuła emanujące od niego ciepło.
-Dlaczego? Dlaczego mi to mówisz?
-Bo muszę, bo mam cie chronić. Bo cię kocham.
-Nie kochasz mnie! Nawet mnie nie znasz!
-Owszem, znam. I wiem o tobie o wiele więcej niż ty sama o sobie.
-Jasne.
-No a kto ci powiedział, o tym kim jesteś naprawdę? Jesteś pół demonem duszy. Możesz manipulować ludźmi i demonami, masz dar widzenia uczuć a nawet tworzenia snów.
-Ja teraz wyjdę, bo to chyba jakaś tandetna komedia.
-Jak mam ci to inaczej wyjaśnić? Jesteś pół demonem duszy. Twój wujek o tym wiedział od zawsze. Zapytaj go. Na pewno ci powie.
-Zawieź mnie do niego.
-Oczywiście.
I pojechaliśmy. Po pół godzinie byliśmy na miejscu. Wbiegłam do domu wujka.
Teraz musiałam tylko usłyszeć „nie słoneczko, to tylko głupi żart, przecież demony nie istnieją”. 
A jeśli usłyszę „tak, to prawda”...

Załamię się. Mój świat zostanie zachwiany. MOje dotychczasowe życie przekręci się o sto osiemdziesiąt stopni. Wszystko, co było do tej pory straci sens, bo przecież żyłam w kłamstwach. Odwiecznych kłamstwach I do tego doszedłby fakt, że mój ojciec żyje i chce ją zabić.
-Wujku!
-O Cath, jak miło cię widzieć.-czterdziestoletni mężczyzna siedział w salonie na fotelu, oglądając program telewizyjny.
-Wujku powiedz, że to nie prawda. Powiedz że mój ojciec nie żyje. Powiedz, że nikt nie próbuje mnie zabić.
Mężczyzna podniósł się z fotela i mocno przytulił mnie, a ja nie wytrzymałam i się rozpłakała. Moje poprzednie życie legło w gruzach. Cały czas żyłam w kłamstwach. Wujek, którego tak bardzo kocham oszukał mnie, ale nie zostawię go. Nigdy. Jest jedyną osobą, która z nią jest i ją kocha.
-Przepraszam, że ci nie powiedziałem, wcześniej. Gdy byłaś dużo młodsza. Zaczęłabyś kształcić swoje moce, ale wtedy nie wiedziałem, że na twoje życie czyha demon. Demon, który jest twoim ojcem.
-Nic się nie stało. Naprawdę. Wszystko będzie dobrze. Kaspian mi pomoże. Obiecał, ci prawda?
Przytaknięcie głową.
-Dobrze wujku. A teraz się nie denerwuj. Ja wracam do tamtego domu i spróbuję to wszystko przemyśleć. Spróbuję…to wszystko ułożyć w głowie.
-Dobrze skarbie, tylko uważaj. –ucałował mnie w czubek głowy i odprowadził do drzwi. W tym czasie Kaspian na tył samochodu zapakował jej motor -Grovena.
-Pa.
-Trzymaj się kochana.
-Będę ją pilnował!-wykrzyknął brunet i wsiadł na miejsce kierowcy.
Pobiegłam na swoje miejsce pasażera i pojechali. 

NOTKA OD AUTORKI:

<ALBO ŻYCZENIA>

Kobietki Wy moje, życzę Wam spęłnienia waszych marzeń !

Żebyście się rozwijały (chodzi mi o pasje).

Dużo miłości i fantastycznych przyjaciół!

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI DNIA KOBIET!

4 komentarze:

  1. Nawzajem! Pogmatwalo się czekam na rozwiniecie :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybacz, że tak późno ale również życze Ci tego samego :)
    Na samym poczatku są duże litery i ogólnie dobrze się czyta ale nagle na końcu litery się zmniejszają.
    W dodatku w niektórych miejscach są błędy.
    To tyle co do uwag.
    Rozdział bardzo mi się podoba :D

    Pozdrawiam.
    A.Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zwrócenie uwagi, ale musze sama przyznac, ze mam problemy z wstawianiem postów na tego bloga. W szablonie litery sa jeszcze ciemniejsze, więc musze je rozjaśniać i zmieniać czcionkę, bo jest strasznien niewidoczna.
      Rozdział sprawdzałam,a le na pewno wkradły się błedy bo w między czasie uczyłąm się na poniedziałek :/
      Postaram się jak najszybciej to poprawić!

      Usuń